Rozmowa z dr. n. med. ANDRZEJEM SZURKOWSKIM – ordynatorem Szpitala Śląskie Centrum Urologii „Urovita” w Chorzowie
– Nauka w naszym kraju w wielu dziedzinach oderwana jest od praktyki gospodarczej. Na szczęście nie dotyczy to badań z zakresu medycyny. Notowania dorobku naukowego są w tej branży bardzo wysokie. Jak ocenia pan przepływ osiągnięć naukowców do praktyki lekarskiej?
– W medycynie odpowiednio udokumentowane, sprawdzone pod kątem korzyści dla pacjenta osiągnięcia naukowe stosunkowo szybko znajdują praktyczne zastosowanie. Podstawowym utrudnieniem są względy ekonomiczne. Niektóre zdobycze nauki, szczególnie w pierwszej fazie opracowywania i wdrażania, są tak drogie, że nie jesteśmy w stanie jako społeczeństwo udźwignąć kosztów ich szerokiego udostępnienia. Z czasem jednak ulega to zmianie. 30 lat temu tomografia komputerowa była badaniem ekskluzywnym, dziś można go zlecić w każdej placówce służby zdrowia. Obecnie nową, a zatem dość drogą metodą diagnozowania głównie nowotworów jest tomografia pozytronowa. Ponieważ odpowiednią aparaturą dysponuje jedynie kilka ośrodków medycznych w kraju, m.in. Instytut Onkologii w Gliwicach, dostępność badań jest ograniczona. Jednak w miarę doskonalenia techniki koszty tej aparatury będą się zmniejszały. Pamiętajmy, że badanie ultrasonograficzne, które obecnie można zrobić bez większego problemu, dawniej było możliwe do wykonania tylko w specjalnych pracowniach.
– A jeśli chodzi o poziom polskiej nauki w Pańskiej specjalności, jak by Pan ją usytuował w rankingu europejskim i światowym?
– Stanowimy znaczącą grupę specjalistów w Europie. Szpital taki jak nasz w żaden sposób nie odstaje od placówki europejskiej. Musimy utrzymywać wysokie eu
ropejskie standardy ze względu na obowiązujące nas wytyczne Europejskiego Towarzystwa Urologicznego. W naszej specjalizacji są one bardzo dokładnie ustalone i powinniśmy się do nich dostosowywać, jeśli oczywiście chcemy uprawiać medycynę na profesjonalnym poziomie. Nie ma zatem różnic w wykształceniu, wiedzy medycznej, dotyczą one natomiast poziomu wyposażenia poszczególnych placówek i możliwości finansowania różnych procedur leczenia. Miałem się okazję o tym przekonać podczas pobytu w ośrodku prof. Marka Soloway-a w Miami. Właściwie poza inną formą organizacji pracy, lepszym wyposażeniem ośrodka, które pozwala przyjąć większą ilość pacjentów, wyższym wynagrodzeniem za pracę, niczym się nie różnimy. Porównywalna jest ilość pracy, jaką lekarze codziennie wykonują oraz typ zabiegów.
– Statystycznie rzecz ujmując wykształcenie przeciętnego Polaka kosztuje około 200 tys. zł. Jeśli w ciągu trzech lat emigruje z kraju około 2 milionów ludzi zyskujemy 400 miliardów zł. Jaki ten problem widzi osoba, która znalazła swoje miejsce tutaj, a nie poza granicami kraju, gdzie nie włożono ani złotówki w jej wykształcenie.
– Drenaż mózgów istnieje na całym świecie, zawsze część śmietanki umysłowej jest kupowana przez wielkie państwa czy korporacje. Również w medycynie zawsze istniała migracja zawodowa. Wykształcenie lekarza jest kosztowne, jednak każdy, kto kończy studia w jakiś sposób ten koszt odpracowuje, podejmując pracę w naszym kraju. Pamiętajmy, że dopiero od niedawna zarobki w sferze medycznej zostały uregulowane na poziomie, który nie uwłacza ludzkiej godności, bo w końcu pozwala się za nie utrzymać.
– Czy przyjmuje pan pacjentów z zagranicy?
– W naszej placówce leczy się duża grupa osób, które na stałe mieszkają w Niemczech i wracają do kraju na krótsze lub dłuższe okresy. Podejmują oni u nas leczenie z różnych przyczyn, np. socjalnych, bo tu mają rodzinę, która może się nimi zaopiekować, albo po prostu mają do nas zaufanie.
– Również koszt leczenia jest niższy...
– To akurat ma mniejsze znaczenie. Pamiętajmy, że mówimy o osobach, które najczęściej są ubezpieczone, zatem korzystają z refundacji kosztów leczenia. Gdybyśmy kierowali się tym czynnikiem, najchętniej leczyliby u nas chorych ubezpieczyciele. Pacjentów interesuje głównie poziom opieki medycznej i pielęgniarskiej. To są podstawowe przyczyny, dla których zgłaszają się do nas rodacy pracujący w Irlandii, Anglii, czy w innych krajach europejskich, choć mają tam w pełni gwarantowane świadczenia. Ważne jest również podejście do pacjenta, które jest u nas zupełnie inne, bo w krajach tych jest on traktowany bardziej przedmiotowo, bezosobowo.
– Jak zrodził się pomysł utworzenia placówki?
– Jest to pomysł grupy moich kolegów. Chcieliśmy stworzyć nowoczesny szpital o urologicznym profilu działalności z pełnym zakresem możliwości diagnostycznych, leczniczych i operacyjnych. Z czasem jednak grupa ta się wykruszyła. Szpital powstał w budynku istniejącego od ponad 50 lat chorzowskiego oddziału urologii. Budynek był w strasznym stanie technicznym, musieliśmy go przebudować i wyremontować, w wyniku czego został on podniesiony o dwie kondygnacje. Obecnie spełnia on wszystkie standardy unijne. Na dwóch piętrach znajdują się dwu i trzyosobowe sale dla chorych, a część z nich jest wyposażona w węzeł sanitarny. Na oddziale znajduje się sala pooperacyjna z bezpośrednim nadzorem pielęgniarskim i lekarskim. Kolejne piętro zajmują sale zabiegowe i operacyjne. Poradnia Urologiczna, gdzie przyjmuje się pacjentów finansowanych z NFZ dysponuje dwoma gabinetami lekarskimi. W szpitalu znajduje się też oddzielna poczekalnia i gabinet dla osób przyjmowanych odpłatnie. Prywatny tryb badań, diagnostyki i leczenia umożliwia uzyskiwanie dodatkowych środków pozakontraktowych. Chory ma łatwiejszy dostęp do specjalisty, skraca się okres oczekiwania na zabiegi.
Rozpoczęliśmy działalność w 2004 roku. Obecnie każdy gabinet poradni wyposażony jest w aparat usg, wydzielone jest też pomieszczenie do badań urofluometrycznych. Dysponujemy również pracownią do badań urodynamicznych, oceniających zaburzenia pęcherza szczególnie przy objawach nietrzymania moczu.
– Czy wyposażając szpital staraliście się o środki z funduszy unijnych?
– Aplikowaliśmy o nie wielokrotnie, jednak dopiero w ubiegłym roku udało nam się pozyskać dofinansowanie zakupu aparatu ultrasonograficznego o wartości ponad 200 tys. zł. Obecnie jest on wykorzystywany w Poradni Urologicznej. Myślę, że to dofinansowanie jest formą docenienia pracy ośrodka, uznano, że warto zacząć w nas inwestować. Będziemy się zatem starali pozyskać kolejne środki unijne na rozwój szpitala.
– Prywatnych szpitali powstaje coraz więcej, czy zarządzanie tego typu placówką w naszym systemie jest trudne?
– Powinna się tym zajmować grupa profesjonalistów, konieczna jest bowiem dobra znajomość wielu przepisów, ustaleń, które się zresztą często zmieniają, trzeba wiedzieć co można a czego nie można. Jako szpital prywatny musimy bardzo rygorystycznie spełniać wszystkie wymogi, choć zauważamy czasami, że w placówkach państwowych różnego rodzaju niedobory bywają w jakiś sposób tolerowane. W naszym przypadku byłoby to niemożliwe - wydaje mi się, że podmioty nie są traktowane w równy sposób.
– Misja szpitala zawiera się w haśle „Wszystko dla chorych”. Jaki jest zatem zakres oferowanych pacjentom usług?
– Wykonujemy wszystkie procedury medyczne. Prowadzimy diagnostykę ultrasonograficzną, radiologiczną. Diagnozujemy i leczymy zachowawczo i operacyjnie choroby stercza, a przy odpowiednich wskazaniach wykonujemy jego badanie inwazyjne, jakim jest biopsja stercza z badaniem histopatologicznym. Często wykonujemy drobne zabiegi urologiczne, ale standardem są też operacje endoskopowe, takie jak endoskopowe rozcięcie zwężenia cewki moczowej, elektororesekcje guzów pęcherza i stercza, ureterorenoskopia z kruszeniem kamieni. Jednocześnie realizujemy procedury wysokospecjalistyczne narządów dotkniętych schorzeniami nowotworowymi, wykonujemy radykalne operacje onkologiczne w zakresie całego układu moczowego, zajmujemy się też wytwarzaniem zastępczych pęcherzy moczowych.
Jest to zatem zakres medycyny, który powinien być uprawiany w każdym ośrodku, który chce być postrzegany jako wszechstronny.
– Czy można wysnuć wniosek, że większy poziom dobrobytu wpływa na wzrost zagrożenia chorobami m.in. z pana specjalizacji?
– Wyższy poziom dobrobytu wiąże się ze wzrostem świadomości chorych i wydłużeniem czasu życia. Z kolei dłuższy okres życia zwiększa możliwość występowania różnych schorzeń. Niestety gonimy za jakością życia, a gubimy jego umiejętność, choć na szczęście coraz częściej dbamy o naszą kondycję fizyczną. Naszym zadaniem jest zaoferowanie pacjentowi również takich możliwości leczenia, które poprawią komfort jego życia. Dysponujemy nowoczesnym sprzętem w postaci lasera zielonego KTP, który umożliwia nam wykonywanie zabiegu waporyzacji stercza u ludzi, którzy chcą zachować w pełni potencję, oraz mieć prawidłową jakość oddawania moczu. Są to dolegliwości przykre szczególnie dla ludzi młodych, choć oczywiście najczęściej dotykają osób starszych. Ta metoda leczenia zdobyła Stany Zjednoczone. Jest przede wszystkim przyjazna pacjentowi, nie powoduje utraty krwi czy zaburzeń wodnoelektrolitowych, okres pobytu w szpitalu jest bardzo krótki. Natomiast nie jest ona refundowana przez NFZ. Obecnie mamy już spore doświadczenie w wykonywaniu tych zabiegów i wielu zadowolonych pacjentów, którzy z niej skorzystali.
Rozmawiał:
Witold Szwajkowski